środa, 22 czerwca 2016

... Po przerwie

Ahoj!
Przez ponad miesiąc milczałem. Nie pisałem, bo mój świeżo urodzony syn absorbował mi czas i myśli tak dalece, że w zasadzie nie było o czym pisać.

Czas jednak powrócić do realizacji moich planów.

Oto jak wygląda sytuacja:
1. otrzymałem uprawnienia żeglarskie, które zdawałem w kwietniu
2. po urodzeniu dziecka zawiesiłem naukę hiszpańskiego - teraz chcę do tego wrócić
3. lato jest piękne - dużo czasu spędzam w lesie. Przy pogodach, takich jak ta moja motywacja do wyjazdu znacząco maleje
4. zacząłem szkolić się z zakresu meteorologii

W najbliższym czasie chcę:
1. zadzwonić do znajomej, która mieszka na kabatach
2. ustalić plan z żoną
3. powrócić do nauki hiszpańskiego
4. rozejrzeć się za kursem pierwszej pomocy
5. poszukać innych szkoleń oraz wiedzy potencjalnie przydatnych w moich planach 


POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

czwartek, 19 maja 2016

Mam syna!

W niedzielę wieczorem urodził mi się syn. W oczywisty sposób jest to specyficzny i wymagający okres dla młodych rodziców, dlatego w najbliższych dniach zamierzam skupić się przede wszystkim na potomku. Nie znaczy to jednak, że porzucam przygotowania. Zawieszam je na chwilkę, by do nich wrócić, kiedy osiągnę równowagę w nowej sytuacji.
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

wtorek, 10 maja 2016

Co się ostatnio działo w temacie moich przygotowań?

Ostatnie tygodnie należały od odrobinę mniej aktywnych w temacie przygotowań. Działo się zbyt dużo innych rzeczy i grało we mnie zbyt dużo emocji, bym miał jeszcze miejsce na te sprawy. Mimo to, parę tematów udało się ogarnąć:
1. nauczyłem się sporo angielskiego słownictwa żeglarskiego i cały czas uczę się kolejnych terminów i wyrażeń. Uczę się z ksiażki p. Małgorzaty Czarnomskiej " Angielski dla żeglarzy"
2. Przeczytałem książkę o prawidłowej obsłudze diesla na jachcie
3. Wysłałem wniosek do PZŻ o wydanie patentu sternika morskiego
4. Skontaktowałem się z kolegą, który być może będzie chciał współpracować w moim pomyśle
5. odbyłem kilka kolejnych lekcji języka hiszpańskiego
6. przejrzałem ogłoszenia dotyczące dorywczej pracy jako sternik w okolicach Warszawy (jak na razie nic nie znalazłem)


Praca wre :)
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

Dylematy

Ostatnio trudno mi w zasadzie jednoznacznie określić, czy chcę wyjechać, czy jednak nie. Z jednej strony mam silną chęć porzucenia biura i zarobkowania po żeglarsku, życia w ciepłym klimacie i blisko natury. Z drugiej mam bliskie relacje z bratem i rodzicami, piękną polską wiosnę i las niecały kilometr od domu, w którym spędzam mnóstwo czasu. Z trzeciej strony, czekam na narodziny syna i mam świadomość, że dziecko nieźle namiesza w moim życiu. Tych stron jest jeszcze więcej i wszystkie one mieszają się, dochodzą do głosu i znów ten głos tracą. Zyskują na znaczeniu by za chwilę ustąpić pola innej racji.

Doszedłem do wniosku, że w takich warunkach nie ma sensu zastanawianie się nad tym, co dalej. Nie ma najmniejszego powodu, bym codziennie zadręczał się po raz kolejny tym, czy za kilka miesięcy będę tu, czy tam. Nie ma sensu nastawiać się na konkretny przebieg wypadków.

Bardzo słusznym jest za to podejście: "Zobaczymy za pół roku". Na razie zamierzam zrobić wszystko, by mój wyjazd był możliwy i dobrze przygotowany. Ta wiedza i umiejętności przyda mi się, tak czy siak. Proces decyzyjny zostaje zawieszony do odwołania.



POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

Coś ważnego przechodzi mi koło nosa

Dziś jest taki piękny słoneczny dzień. Powietrze pachnie coraz bardziej bujną roślinnością, słońce przyjemnie grzeje w twarz. Zieleń jest bardzo soczysta. Świat jest piękny i wyrazisty.

Aż przykro siedzieć w biurze. W takie dni, jak ten dociera do mnie z pełną mocą, że praca biurowa ma bardzo wyraźny i konkretny koszt. Owszem, jest stabilna (zazwyczaj) i bezpieczna (zazwyczaj), często jest wygodna. Ale jednocześnie sprawia, że życie zamienia się w ciąg nijakiego czasu spędzonego przed komputerem. Praca biurowa sprawia, że omija mnie bardzo dużo. Nie mam jak cieszyć się ciepłem słońca i pięknem wiosny. Nie mam jak wystawić swojej bladej skóry na słońce. Nie mam jak rozruszać zapyziałych mięśni. Czuję, że wiosna mnie omija, dzieje się gdzieś indziej, a ja tylko czasem, przez chwilę, mogę jej dotknąć.

W takie dni jak dziś moja motywacja, żeby zmienić swoje życie i zacząć żyć z żeglarstwa jest bardzo silna.
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

środa, 4 maja 2016

...przyszła wiosna nie wiedzieć kiedy...

Nagle przyszła wiosna, wszystko się zazieleniło, zaczęło pachnieć. Codziennie staram się choć przez chwilę być w lesie. Coraz bardziej czuję, że "dzień bez przyrody, dniem straconym". Najchętniej nie wychodziłbym z lasu w ogóle. A tymczasem praca wymaga ode mnie 8 godzin spędzonych w smutnym biurze w centrum miasta. Strasznie szkoda tego zmarnowanego czasu.

TO ciepło i bogactwo przyrody sprawia też, że zapomniałem już jak paskudna i nieprzyjazna jest to zima. A tym samym częściowo spadła moja motywacja do wyjazdu. Ostatnio też poczułem coś bardzo ważnego, czego dawno nie doświadczałem. Poczułem więź z moim bratem i  z rodzicami. Po wielu latach, kiedy wiedziałem, że spokojnie mogę obejść się bez tych kontaktów, że ich nie potrzebuję. Nagle nasze relacje znacznie się poprawiły, a ja doświadczam tego, że z bólem serca myślę o pozostawieniu ich daleko za sobą.

W ten sposób zdałem sobie sprawę, że wyjazd za granicę obarczony jest bardzo dużym kosztem, którego wcześniej nie brałem pod uwagę. Gdybym w Pl czuł się bezpiecznie, gdyby w Pl zawsze była wiosna lub lato - powiedziałbym, że nie ma po co wyjeżdżać. Ale rzeczywistość jest niestety taka, że w tym kraju nie czuję stabilnie ani bezpiecznie, a przez ponad pół roku pogoda jest taka, że "tylko zimno i pada, i zimno, i pada", jak śpiewał Kazik. I jestem w decyzyjnej kropce. Nie wiem co robić, na co się nastawiać i na co liczyć.

Na razie zamierzam kontynuować moje przygotowania, jak gdyby nigdy nic. Dalej będę uczyć się hiszpańskiego oraz terminów żeglarskich po angielsku. Dalej będę gromadzić wiedzę i na temat Kanarów. Będę rozwijał swoje żeglarskie umiejętności i wiedzę. Gromadził oszczędności.


A potem się zobaczy....
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

piątek, 22 kwietnia 2016

Weekendowe żeglowanie? czemu nie

Żeby zdobyć więcej doświadczenia w żeglarstwie z niedoświadczonymi osobami, a także by zapewnić sobie stały dostęp do jezior i żeglowania zacząłem rozglądać się za dodatkową pracą jako instruktor żeglarstwa. Wysłałem swoje żeglarskie cv i dogaduję szczegóły z jedną firmą. Trzymam kciuki :)
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

'Żeglarstwo', czy też może 'sailing'?

Na Kanarach planuję żeglowanie w towarzystwie nie tylko Polaków, ale również ludzi z innych krajów. W tym planie tkwi pewna niedogodność. Otóż na żaglówce każda, nawet najmniejsza lina, czy część jachtu ma swoją nazwę. W podobny sposób istnieje nazewnictwo czynności, które wykonuje załoga. Umiem bardzo dobrze wydawać polecenia załodze, ale po polsku. Postanowiłem załatać tę dziurę i zacząłem uczyć się terminów żeglarskich po angielsku. Bardzo pomaga mi w tym książka "Angielski dla żeglarzy" Małgorzaty Czarnomskiej. Codziennie uczę się kolejnej porcji słówek i dzięki temu już niedługo niestraszna będzie mi żegluga z obcokrajowcami, a przynajmniej tymi, co mówią po angielsku.
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

czwartek, 14 kwietnia 2016

Krótka notka o lenistwie

W tym tygodniu nic mi się nie chce robić. Kropka. W zeszłym intensywnie szkoliłem się żeglarsko, rozwijałem kontakty i weryfikowałem informacje i koncepcje. Wróciłem do Warszawy z głową pełną pomysłów, zadań, które powinienem wykonać oraz informacji do weryfikacji. A potem rozpoczął się nowy tydzień, praca w biurze, jakaś postżaglowa chandra, flauta - brak wiatru w żaglach. Krótko mówiąc marazm i zastój.

Mam zamiar dać sobie prawo do pobycia chwilę leniwym i odpocząć po intensywnym okresie. Jestem pewien, że za kilka dni znów poczuję chęć do działania :)
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Już mogę żeglować po morzu!

Udało się! Zdobyłem patent Sternika Morskiego! Przy okazji wyrobiłem sobie także międzynarodowy certyfikat ISSA Inshore Skipper, a także ukończyłem kurs i zdobyłem papiery radiooperatora VHF. Bez tego ostatniego nikt nie wypożyczy łódki morskiej. Po prostu trzeba umieć wezwać przez radio pomoc, dogadać się z władzami portowymi, innymi statkami itp.  Oczywiście - podobnie jak w kwestii prawa jazdy - zdanie egzaminu to dopiero początek nauki. Nie mam złudzeń, minie jeszcze sporo czasu zanim będę mógł nazywać siebie prawdziwym wilkiem morskim zdolnym poradzić sobie z żeglugą w większości sytuacji. Zamierzam stopniowo pogłębiać swoje umiejętności i żeglować coraz więcej.

Tydzień spędzony w Gdyni na nauce żeglowania był dla mnie miłą odmianą od codzienności. Bardzo dobrze czułem się codziennie pływając i pogłębiając wiedzę w tematach, które mnie naprawdę interesują. Humoru nie psuło mi nawet dość dotkliwie odczuwane na wodzie zimno. Te dni utwierdziły mnie w przekonaniu, że żeglarstwo jest czymś, co chciałbym robić jak najczęściej i w czym czuję się naprawdę dobrze. Nie mogę doczekać się Kanarów :)

Czekam teraz z niecierpliwością na przyjście kartoników potwierdzających moje kwalifikacje. Będę miał wtedy komplet uprawnień potrzebnych mi do żeglowania na morzu.





POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

piątek, 1 kwietnia 2016

Zew morza

Odczuwam zew morza. Nie mogę doczekać się poniedziałku, kiedy moja stopa pierwszy raz w tym roku postanie na pokładzie żaglówki. Rozpocznę wtedy tygodniowy, intensywny kurs zakończony egzaminem na patent sternika morskiego. Patent ten jest potrzebny do realizacji moich kanaryjskich planów.

Wbrew pozorom przygotowanie do patentu żeglarskiego to ciężka charówka. Do opanowania jest materiał zawarty w grubym podręczniku obejmujący między innymi zagadnienia związane z nawigacją, znakami wodnymi (takie jak drogowe, tyle, że dotyczące żeglugi), prawa morskiego, oświetleń różnego rodzaju znaków, meteorologią. Oprócz rozbudowanej części teoretycznej konieczne jest nauczenie się wielu manewrów praktycznych. Sterowanie jachtem na żaglach i na silniku, manewry portowe, manewry awaryjne (podejście do człowieka w wodzie) na tydzień staną się moją codziennością. Wykłady oraz praktyczne ćwiczenia będą zajmować mi około 10 godzin dziennie. Wszystko to po to, żeby w przyszły weekend zdać egzamin teoretyczny oraz praktyczny i zyskać dumne miano jachtowego sternika morskiego. A wraz z nim uprawnienia do sterowania jachtem na morzu (z pewnymi obostrzeniami). Już w tym tygodniu poświęcam sporo wolnego czasu na naukę pewnych partii materiału, które po prostu trzeba wkuć na pamięć.

Jestem podekscytowany tym, że zdobywam nowe umiejętności, że za chwilę będę żeglować, tym że może poznać fajnych ludzi o podobnych zainteresowaniach.

Przygodo przybywaj!
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

wtorek, 29 marca 2016

Praca wre, przygotowania idą pełną parą...

Ostatni tydzień był bardzo pracowity z punktu widzenia moich kanaryjskich przygotowań.

Po pierwsze zrobiłem badanie rynku, o którym traktuje ten post.

Po  drugie, próbowałem w zeszłym tygodniu uzyskać dalsze informacje od Izby Gospodarczej, ale niestety, nie dostałem już konkretnych odpowiedzi na moje pytania. Najczęściej dostawałem link do strony urzędu, który jest za daną sprawę odpowiedzialny. Czuję, że w wielu biurokratycznych kwestiach dotarłem już do punktu, w którym konieczne jest pojechanie tam i załatwianie spraw.

Po trzecie zacząłem wymieniać złotówki na Euro - będę czuł się pewniej wiedząc, że żadne wahania kursu nie popsują moich planów.

Po czwarte - zapisałem się na kurs przygotowujący mnie na patent sternika morskiego. Niedługo więc czeka mnie tygodniowy wyjazd do Gdyni i podnoszenie moich żeglarskich uprawnień.


 Z ostatniego tygodnia została mi również obawa związana z kanaryjską biurokracją. Z tego, co przeczytałem, zakładanie firmy nie jest tam proste, jest bardzo dużo formalności, które trzeba załatwić, a to wszystko niestety trwa. W moim przypadku oznaczać to może, że początkowy okres na Kanarach będę spędzać walcząc z biurokracją, a nie zdobywając klientów. Dodatkową barierą jest język hiszpański - sądzę, że bez wynajęcia tłumacza się nie obejdzie.



W tym tygodniu zaś zamierzam napisać do Kapitanatu na Kanarach. Chcę wiedzieć, jakich zezwoleń z ich strony potrzebuję na prowadzenie działalności z turystami, w których rejonach mogę pływać, a gdzie nie, jakie są szczegółowe przepisy regulujące takie sprawy.. Spróbuję do nich napisać po angielsku i zobaczymy czy odpiszą.

Zamierzam też uczyć się teorii do patentu sternika morskiego bo jest jej bardzo dużo, a czasu pozostało mi niewiele.


To będzie równie intensywny tydzień :)






POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

Co jest atrakcyjne dla turysty? - czyli badanie rynku

Jest takie prawo Murphy'ego, które mówi, że pierwszą ofiarą kontaktu z wrogiem jest plan natarcia. Wiedząc to, postanowiłem zweryfikować mój pomysł biznesowy i zrobić badanie rynku. Mój pomysł opiera się na oferowaniu usług żeglarskich turystom. Chciałem się upewnić, czy potencjalni turyści byliby skłonni z takiej usługi skorzystać i za nią zapłacić.

W tym celu skonstruowałem internetową ankietę, w której prosiłem o ocenę różnych form spędzania czasu na Kanarach, takich jak windsurfing, szkoła nurkowania, przejażdżki na żaglówce etc. Każdej z atrakcji można było przypisać jedną z ocen:
Nie wybrałbym się nawet za darmo!
Wszystko mi jedno
Trochę atrakcyjna
Atrakcyjna
To jest dla mnie pozycja obowiązkowa!

Ankietę wrzuciłem na facebook'a prosząc o wypełnianie i dalsze udostępnianie. Musiałem się przy okazji posłużyć małym kłamstewkiem (przepraszam wszystkich nabranych), że informacje te potrzebne są mojemu znajomemu do pisania magisterki. Badanie spotkało się z całkiem niezłym odzewem. Brać fejsbukowa zakasała rękawy i na moje pytania odpowiedziało 49 osób (było jeszcze kilkanaście niedokończonych ankiet, które nie zawierały odpowiedzi).

Wyniki badania w pewnym stopniu mnie zaskoczyły. Otóż usługi żeglarskie na Kanarach są atrakcyjne dla turystów (co nie jest niczym dziwnym).  Okazało się, że przeciętny turysta chętnie przepłynie się ze mną żaglówką, o ile nie będę wymagał od niego nauki i poszerzania wiedzy, a w zamian zaoferuję ciekawe, intensywne przeżycia. Podsumowując - pełen relaks, zero wysiłku - zwłaszcza umysłowego.

Bardzo się cieszę, że wykonałem takie badanie rynku, ponieważ mogę uwzględnić wyniki w moich kanaryjskich planach i dopasować ofertę do tego, co turyści naprawdę chcieliby otrzymać. To ostatnie zaś przybliża mnie do sytuacji, w której mój biznes stanie się dochodowy i widmo powrotu do korporacji, po wydaniu całych oszczędności rozwieje się wraz z kanaryjską bryzą.  Zdaję sobie sprawę, że 50 głosów i to do tego od znajomych znajomych z fejsa to za mało, by mówić o prawidłowo przeprowadzonym badaniu, przynajmniej ze statystycznego punktu widzenia. Jednak nawet takie niepełne badanie daje bardzo konkretne wnioski.



POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

wtorek, 22 marca 2016

Zakończone tłumaczenia i nowe znaki zapytania

Dziś zakończyłem tłumaczenie  siedmiu dokumentów przysłanych mi przez Izbę Gospodarczą Lanzarote. Dokumenty były oczywiście po hiszpańsku. Nie jestem (jeszcze) biegły w posługiwaniu się tym językiem, więc w pracy bardzo pomógł mi automatyczny tłumacz google. Takie tłumaczenie w 80% przypadków ma wystarczającą jakość, by połapać się w sensie dokumentu. Pozostałe 20% zakreśliłem na czerwono i zamierzam skonsultować z kimś, kto dobrze zna hiszpański.

Dokumenty sporo wyjaśniły. Wiem już jakie są warunki przewozu turystów oraz znam dokładne miejsca (wraz z adresami), dokąd powinienem złożyć rozmaite formularze i ubiegać się o wielorakie licencje. Poznałem sytuację również od strony podatkowej i ubezpieczeń społecznych.

Nowa wiedza oznacza również kilka kolejnych pytań, które zamierzam zaadresować do Izby Gospodarczej. Między innymi chcę dowiedzieć się, czy dotyczą mnie przepisy o ulgach na składki ubezpieczeń społecznych w pierwszych miesiącach działania przedsiębiorstwa. Potrzebuję też informacji o kosztach ubezpieczenia OC od mojej działalności  - choć tu akurat wątpię, czy Izba Gospodarcza będzie w stanie mi pomóc. Liczę na to, że może podadzą namiary na jakieś towarzystwa ubezpieczeniowe.

Zamierzam też napisać do Kapitanatu z pytaniami o miejsca (na brzegu), w których mógłbym "parkować jacht", oraz obszary (na wodzie), w których mógłbym legalnie pływać. Jestem bardzo ciekawy, czy Kapitanat zareaguje na maila napisanego po angielsku. Spróbuję najpierw w ten sposób, a dopiero jeśli się nie uda, poszukam kogoś, kto przetłumaczyłby mój list na hiszpański. Do takich celów automatyczny translator zupełnie się nie nadaje. Robi on za dużo gramatycznych błędów i w rezultacie odbiorca ma poczucie, jakby czytał wiadomość z Nigerii:
Droga Przyjaciel,
Ja jestem bardzo zamożny ludzie. Mam 3mln dollars w moim kraj, ale nie mogę wywieźć je za granica. Jeśli Ty mi pomóc, ja oddać Ci 1 mln dollars.(...)

Sami rozumiecie, że takie listy nie budzą zaufania odbiorcy. Mam jednak nadzieję, że ktoś w Kapitanacie będzie znał angielski i zada sobie trud, by na mój list odpisać. Choćby po hiszpańsku...
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

sobota, 19 marca 2016

Niespodziewana znajomość

Kiedy ostatnim razem wracałem z Kanarów los się do mnie uśmiechnął. W samolocie posadzono mnie koło Pana R. Pan R jest osobą mieszkającą i zarabiającą w Polsce, ale przebywającą dużo czasu na Kanarach i znającą te wyspy jak własną kieszeń - nie tylko pod względem turystycznym. Z tego, co zrozumiałem Pan R planuje mieszkać zimowe pół roku na wyspach, latem zaś przebywać w swojej ojczyźnie. Mimo że wtedy mój kanaryjski pomysł dopiero kiełkował, postanowiłem wykorzystać okazję i zapisałem sobie numer telefonu Pana R.

Wczoraj zadzwoniłem do Pana R i umówiłem się na rozmowę. Na dziś. Jestem bardzo podekscytowany i poddenerwowany perspektywą tej konwersacji. Liczę na to, że może uzyskam adresy przydatnych dla mnie stron, sporo informacji. Idealnie byłoby, gdybym dostał kontakt do kogoś, kto pracuje na Kanarach w biznesie turystycznym. Z informacji, jakie zdobywam od Izby Gospodarczej wynika, że istnieje sporo przepisów i tzw. 'papierologii', niezbędnej, by w ogóle urucchomić działalność w tym sektorze. Dużo łatwiej byłoby, gdybym mógł porozmawiać z kimś, kto ma już doświadczenie w temacie. Zobaczymy, co ta rozmowa przyniesie :)


EDIT:
Pan R. okazał się bardzo przyjaźnie nastawiony i pomocny. Pozytywnie ocenił mój pomysł oraz przekazał mi numer do swojej znajomej mieszkającej na Kanarach. Są też widoki na dalszą współpracę. To zdecydowanie bardzo udany dzień :)
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

wtorek, 15 marca 2016

Smętny, ale pracowity dzień

 Za oknem szarobure niebo, w głowie ćmiący ból i zero chęci do działania. Mimo tych negatywnych czynników udało mi się wykonać parę zadań.

Zrobiłem rozeznanie jeśli chodzi o szkolenia na Sternika Morskiego, a także szkolenia na Młodszego Instruktora Żeglarstwa.

Próbowałem zorientować się na stronie hiszpańkiego Ministerstwa Rozwoju (nie jestem pewien czy dobrze przetłumaczyłem nazwę), jakie trzeba mieć uprawnienia, by w Hiszpanii zajmować się instruktażem żeglarstwa - i niestety poległem. Mój hiszpański jest stanowczo zbyt ubogi, by tego dokonać.

No i chyba najtrudniejsze zadanie... W rozmowie z mamą po raz pierwszy poruszyłem temat wyjazdu. Przestawiłem jej swoje racje i pomysły. Na szczęście podeszła do tematu ze zrozumieniem.... choć także z obawą. Cieszę się, że moi rodzice nie są zdecydowanie przeciwni - to bardzo ważne wiedzieć, że bliscy akceptują mój pomysł, nawet jeśli się z nim w pełni nie zgadzają.



POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

piątek, 11 marca 2016

Przedweekendowa mobilizacja

Ostatnie dni nie były produktywne z punktu widzenia "planów kanaryjskich". Miałem dużo pracy, dodatkowo szukaliśmy z żoną sprzętów dla naszego syna, który niebawem pojawi  się na świecie. Dziś zaś jest piątek. Czuję już energię nadchodzącego weekendu, wolnego od korpo-bzdur i przytłaczającego biura.

Czas wrócić do konkretów. Dziś zamierzam przetłumaczyć i zapoznać się z dokumentami przysłanymi przez Izbę Gospodarczą. Jest to trochę mozolna i nudna praca i nie mam do niej dużego zapału. Jednocześnie jest to jednak bardzo ważne zadanie, które może mi dać dużo informacji.

W najbliższym czasie zamierzam też rozpocząć kurs na wyższy patent żeglarski. Będzie to albo polski Sternik Jachtowy Morski albo brytyjski certyfikat RYA Coastal Skipper. Albo oba. Różnica jest taka, że polskie patenty nie zawsze są uznawane, brytyjskie zaś znacznie częściej.



POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

poniedziałek, 7 marca 2016

Druga strona medalu

Ostatnie dwa dni dały mi do myślenia.

Spędziłem je w towarzystwie moich przyjaciół i rodziny. Ludzi, których nie widzę, niestety, często, ponieważ mieszkają w innych rejonach Polski. Był to dla mnie najradośniejszy weekend od dawna. Poczułem jak ważna jest dla mnie ich obecność, jak dużo szczęścia i energii mi ona daje.

A potem przyszła refleksja: tych ludzi nie będzie ze mną na Kanarach.

Jak to pogodzić? Jak zrealizować własne marzenia o domu i palmach i łódce na plaży bez rezygnowania z towarzystwa bliskich mi ludzi? Czy ktoś z przyjaciół pójdzie w moje ślady? A może poznam tam nowych znajomi, którzy być może z czasem staną się przyjaciółmi? A może będę tam czuł się samotny?

 Bardzo boję się, że odpowiedź na ostatnie pytanie może być twierdząca...
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

piątek, 4 marca 2016

Emigracja, a technologia

Ostatnio doszedłem do wniosku, że technologia niesamowicie wspomaga i ułatwia przygotowania do wyjazdu, a potem zapewne również sam pobyt za granicą.

Pierwszym, niesamowicie pomocnym elementem jest Internet. Jego plusów nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Możliwość zdobywania informacji na własną rękę, po prostu poprzez przeszukiwanie jego zasobów jest nie do przecenienia.

Również możliwość komunikacji za pomocą poczty email jest dużym ułatwieniem. Tradycyjna komunikacja pocztowa z Wyspami Kanaryjskimi trwałaby wieki. A tak - click, click i minutę później odbiorca mi list u siebie.

Jednak to co jest dla mnie najcenniejszą chyba pomocą, to możliwość automatycznego tłumaczenia z jednego języka na inny. Dzięki temu mogę komunikować się z pracownikami Izby Gospodarczej Wysp Kanaryjskich bez pośrednictwa tłumacza. Mogę również samodzielnie czytać hiszpańskie dokumenty oraz akty prawne.

Mam też poczucie, że po emigracji technologie nadal będą mi bardzo ułatwiać życie. Dzięki serwisom takim, jak youtube, czy polskie księgarnie internetowe nie będę miał problemów z dostępem do produktów polskiej kultury. Dzięki Skype'owi w tani i łatwy sposób pozostanę w kontakcie ze znajomymi. Będę też mógł zamówić sobie rozmaite produkty, normalnie niedostępne na Kanarach, które dostarczy mi poczta. Z pomocą couchsurfingu zadbam o to, by zdobyć na miejscu nowych znajomych.

Emigranci przed erą internetu mieli znacznie, znacznie trudniej...
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

Pierwsze konkrety

Jestem mega zaskoczony. Pozytywnie. Wczoraj wysłałem kilka pytań do Izby Gospodarczej Lanzarote. Nie minęła nawet doba, a ja otrzymałem od nich odpowiedź! Naprawdę, nie spodziewałem się tak szybkiej reakcji. Niniejszym stwierdzam, że stereotyp powolnego, leniwego hiszpańskiego pracownika można włożyć między bajki. Przynajmniej w tym przypadku on zupełnie się nie sprawdza.

Komunikacja z Panią Julietą z owej Izby Gospodarczej przebiega w dość zabawny sposób. Najpierw ja piszę do niej po angielsku. Następnie ona stara się zrozumieć o co mi chodziło i odpisuje mi po hiszpańsku. Ponieważ mój hiszpański jest jeszcze w wieku niemowlęcym, tłumaczę jej maila za pomocą google translate na angielski. A potem w tym języku odpisuję. Niesamowite, jak bardzo obecna technologia potrafi ułatwić komunikację.

Mail od Pani Juliety przyniósł sporo konkretów. Orientuję się już w hiszpańskich stawkach podatków PIT oraz CIT. Wiem też jakie są minimalne opłaty na ubezpieczenia emerytalne i społeczne (dużo - około 300 Euro!). Dowiedziałem się też sporo na temat przepisów istotnych przy biznesie, jaki planuję oraz dostałem masę załączników - oczywiście po hiszpańsku.

Następnym krokiem będzie zapoznanie się z tymi treściami i zapewne sformułowanie kolejnego maila z pytaniami, które się wtedy pojawią. Zamierzam też zrobić uaktualnić moje oszacowanie kosztów z uwzględnieniem nowych informacji.
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

czwartek, 3 marca 2016

Motywacja

Mam silną potrzebę wyjechać na Kanary i rozpocząć mój żeglarski biznes z wielu powodów. Poniżej wymieniam najważniejsze, w kolejności dowolnej:
 
  • chcę mieszkać w słonecznym, ciepłym miejscu o stabilnym klimacie
  • od lat mam ochotę pomieszkać trochę za granicą
  • chcę mieć pracę zgodną z moimi zainteresowaniami i potrzebami. Praca w korporacji w żadnym wypadku nie spełnia tych kryteriów
  • chcę mieć bliski kontakt z naturą
  • chcę mieć więcej czasu dla siebie i moich bliskich
  • chcę otaczać się ludźmi zadowolonymi z życia
  • chcę chcę żyć w miejscu, które uważam za bezpieczne i stabilne

POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

Pytania... pytania...

Zachęcony wczorajszą pozytywną reakcją, wysłałem dziś pytania do Izby Gospodarczej Lanzarote. Jeśli uzyskam na nie konkretne odpowiedzi - pomoże mi to realnie oszacować koszty planowanego biznesu.

Trzymam kciuki
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

środa, 2 marca 2016

Drugi kontakt - miła niespodzianka

Dwie godziny później odpisała również Izba Gospodarcza Lanzarote, tym razem po hiszpańsku. Nie znam jeszcze zbyt dobrze tego języka, ale tłumaczenie poprzez translate.google.com jest na tyle poprawne, żeby zrozumieć sens maila.

Izba gospodarcza oferuje mi bezpłatną informację pomocną przy zakładaniu firmy i wymieniają całkiem spory zakres obszarów wiedzy, o które mogę pytać. Zaznacza jednak, że w dalszym okresie działalności będzie niezbędna opieka profesjonalnego doradcy. W kolejnym akapicie proszą o więcej szczegółów związanych z moim pomysłem na business.

Ta propozycja jest dokładnie tym, czego potrzebowałem, żeby popchnąć mój plan do przodu!

Zmieniam zdanie o administracji Kanarów. Jednak nie wszystko się robi przysłowiowo: manana :) 
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

Pierwszy kontakt

W ostatnich dniach wysłałem maile do wszystkich czterech Izg Gospodarczych na Kanarach. Nie byłem przekonany, czy kanaryjska administracja działa sprawnie, zwłaszcza w kwestii odpowiadania na maile w obcym dla nich języku angielskim.

 Ku mojemu zaskoczeniu dostałem dziś odpowiedź od Izby Gospodarczej Teneryfy. Ucieszyłem się bardzo, bo - nie licząc odmowy z Proexca, jest to tak naprawdę pierwsza odpowiedź na moje próby pozyskania informacji.

Mina zrzedła mi nieco po przeczytaniu wiadomości. Otóż Izba Gospodarcza z przyjemnością odpowie na moje pytania. Ale na osobistym spotkaniu z pracownikiem. Możliwe jest wcześniejsze uzgodnienie terminu takiego spotkania.

Czyli  dobrze - że pomogą, ale niedobrze bo muszę po tę pomoc udać się tam osobiście.

No cóż, czas poszukać tanich lotów na Teneryfę :)
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

wtorek, 1 marca 2016

Chwila zwątpienia

Dziś w Warszawie króluje przygnębienie. Z szarego, ołowianego nieba spada na szarych, smutnych ludzi deszcz ze śniegiem. Jest zimno, mokro i nieprzyjemnie. Przygnębiająco.

Mnie również udziela się ten nastrój. Ciężko jest mi dziś wierzyć, że uda mi się wyjechać na stałe tam, gdzie taka pogoda się nie zdarza. Że starczy mi determinacji, by pokonać wszystkie przeciwności, lęki, obawy i wyjechać. Dziś cały  świat wydaje mi się pogrążony w mokrym, zimnym nieprzyjemnym marazmie, a miejsca takie, jak Kanary istnieją w innej, nierealnej rzeczywistości...
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

wtorek, 23 lutego 2016

Ślepa uliczka?

Jakiś czas temu zacząłem szukać w internecie kontaktu do jakiejś organizacji lub osoby, która odpowie na moje pytania związane z założeniem biznesu na Kanarach i na dodatek zrobi to w języku angielskim. (Język hiszpański nie jest mi jeszcze zbyt dobrze znany)

Wydawałoby się, że znalazłem. Organizacja nazywa się Proexca i zajmuje się przyciąganiem inwestycji oraz internacjonalizacją Kanarów (http://www.proexca.es/en-us/aboutus.aspx).
 Na ich stronie znalazłem sporo ciekawych materiałów. Prezentacje dotyczące możliwych form prawnych firmy, opisy dotyczące systemu podatkowego itp. Trochę adresów, kilka opisanych procedur - w  tym procedura uzyskania statusu rezydenta.

Jeszcze bardziej ucieszyła mnie możliwość bezpośredniego kontaktu. Szybko zarejestrowałem się i skorzystałem z tej opcji. Napisałem do nich krótkiego maila mówiącego, że chcę założyć na Kanarach niedużą działalność i że proszę o odpowiedzi na kilka kluczowych dla mnie pytań.

Wkrótce uzyskałem od nich informację, że Organizacja chętnie odpowie na moje pytania, proszę bardzo. Wysłałem zatem czym prędzej listę najbardziej nurtujących mnie kwestii i czekałem z niecierpliwością na odpowiedź. Dałaby mi ona wreszcie konkrety - informacje oraz dane niezbędne mi do prawidłowego oszacowania kosztów działalności na Wyspach, a także pojęcie, jak zabrać się za organizację wyjazdu.

Dziś dostałem odpowiedź. I jednocześnie wiadro zimnej wody na moją podekscytowaną głowę.

"Szanowny Panie,
Nasza organizacja promuje projekty inwestycyjne związane ze strategicznymi działaniami prowadzącymi do dywersyfikacji gospodarki Wysp Kanaryjskich. (...) Po analizie Pańskiego projektu z żalem zawiadamiamy, że nie uznajemy go strategiczny w kontekście dywersyfikacji gospodarki Wysp Kanaryjskich.
Prosimy o kontakt z jedną z Izb gospodarczych naszych Wysp. One zajmują się promocją każdego rodzaju biznesu"

Niestety, informacji, na których mi zależy brak. Jest za to wskazanie gdzie mogę się zwrócić. Zawsze coś. Będę próbował dalej...


POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

KIM JESTEM?



Mam nieco ponad 30 lat, mieszkam w Warszawie, ale pochodzę z mniejszego polskiego miasta. Na potrzeby tego bloga przyjmuję nick Szymi. Po ukończeniu studiów ekonomicznych zająłem się pracą w sektorze IT (informatyka).

Mam żonę - Jolę. W maju urodzi nam się nasze pierwsze dziecko - Tomek.

Mój wolny czas spędzam z nosem w książkach, jeżdżąc na rowerze po lesie, słuchając muzyki lub też rzępoląc na gitarze. To ostatnie bywa trudne dla Joli, ale dzielnie daje radę. Uwielbiam też żeglować i staram się, żeby w każdym sezonie spędzić choć kilka dni na pokładzie.
POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO:

poniedziałek, 22 lutego 2016

Po co ten blog?

Witaj drogi Czytelniku na moim blogu. Jest to miejsce, w którym zamierzam opisywać drogę do realizacji mojego marzenia: PRZEPROWADZKI TAM, GDZIE JEST CIEPŁO. Na stałe. A przynajmniej na jakiś dłuższy czas, który pozwoli mi nacieszyć się słońcem i oceanem. 

W chwili, kiedy piszę tę pierwszą notkę, mam już plan na moje nowe życie. Mam pomysł na własną firmę, mam pomysł gdzie miałoby to być. Mam też ogromną motywację, żeby mój plan wcielić w życie. Gromadzę coraz więcej informacji, co sprawia, że mój plan staje się z dnia na dzień coraz dokładniejszy i bardziej realny.

Zamierzam opisać tu moje przygotowania oraz wrażenia i emocje, które im towarzyszą. To będzie zmiana, podróż mojego życia


ZAPRASZAM CIĘ DO TEJ PODRÓŻY WRAZ ZE MNĄ

POLUB FANPAGE TAM, GDZIE CIEPŁO: